piątek, 1 września 2017

Warto

Naprawdę warto !
Być w zgodzie z samym sobą, bronić tego co wg. nas słuszne.
Warto nawet zaryzykować w starciu z silniejszym przeciwnikiem, mając wiele do stracenia.

Sytuacja:
Szef wszystkich szefów każe mi napisać opinię zgodną z jego wizją, dot. zatrudnienia pracownika. Ja się z nią nie zgadzam, po rozmowie z szefem bezpośrednim i kadrową jestem tego jeszcze bardziej pewna. Nie napisze takiej opinii. Szef wszystkich szefów chce moimi rękami pozbyć się pracownika, którego nota bene cenię. Dzwonię umówić się na spotkanie. Termin dostaję na dziś. Bezpośredni szef i kadrowa są zaskoczeni moją postawą, ale mi kibicują. Dziś 8.00 starcie. Przedstawiam swój punkt widzenia i wiem, że szef wszystkich szefów nie jest zadowolony, oj jak bardzo to widać. Wykładam karty na stół: nie napisze sugerowanej opinii, bo się z nią nie zgadzam. Chwila konsternacji. W końcu słyszę, żebym napisała to co uważam za słuszne, a on i tak podejmie decyzję jaką będzie chciał.
Wychodzę. Wracam do biura, dzwonię do szefa bezpośredniego. Jest ze mnie dumny. Ze mnie schodzą emocje. Czuję radość.

Postawiłam się. Wybrałam to co uważałam za słuszne. Nie dałam sobą manipulować. Sporo miałam do stracenia, pewnie w oczach szefa wszystkich szefów straciłam.  Dla siebie jestem wygraną. Czuję się dobrze, jest mi lekko na sercu i będę dziś zasypiać z poczuciem, że zrobiłam właściwie.

Najważniejsze w życiu to móc sobie spojrzeć w oczy w lustrze !

środa, 19 października 2016

Naznaczone

Ona lat 63 - rozwódka, z pretensjami odeszła od męża (wszystko z jego winy za dużo pracował), odeszła dobre 20 lat temu, zabrała 2 córki - wówczas nastolatki, wyprowadziła się do innego miasta. On ma nową żonę, nowe życie, normalne.
Ona wiele lat była sama z dziećmi, od 7 lat ma partnera, osiągnęła stabilizację.

Starsza córka - dziś 36 lat. Mając 24 wyszła za mąż, urodziła córkę i po dwóch latach jej związek się rozpadł, oczywiście z winy męża. Została sama z córką (dziś 11-latką), próbuje układać sobie życie z facetami bezskutecznie.

Młodsza córka - dziś 32 lata. 5 lat temu wyszła za mąż, urodziła córkę - dziś 4-latkę. Z mężem wyjechali ponad 350 km stąd. Rok temu ich małżeństwo się rozpadło, oczywiście z jego winy, została sama z córką.

Czy aż tak wielki wpływ mają wybory rodziców na życie ich dzieci ? Dlaczego oba związki dziewczyn się rozpadły ? Czy ich córki też są skazane na porażkę ?

To w jakim domu jesteśmy wychowywani na pewno mam duży wpływ na nasze późniejsze związki, wiele z nas choć nie chce powiela błędy naszych rodziców. Ale w tym przypadku obstawiałam, że przynajmniej związek młodszej się utrzyma. Dziwne jest to życie

wtorek, 18 października 2016

Tamta dziewczyna

Tamta dziewczyna mieszka parę myśli stąd
W tej samej głowie czasem przypomina mnie
Ale ma siłę, jaką miewa mało kto
A kiedy trzeba umie głośno mówić "nie".
Czy na pewno?
Czy już znasz ją?*



*słowa M. Piotrowski