Dziś na własnej skórze odczuwam co to znaczy "znaleźć miejsce w szpitalu". Mój tato od kilku lat choruje na zatoki. Dwa razy miał zabiegi u kilka lat spokoju. Niestety teraz wszystko wróciło. I o ile do laryngologa dostał się bez problemu (jedyne 3 tygodnie oczekiwania), tym im dalej tym gorzej. A dziś to już szok totalny. Laryngolog dała skierowanie na KT zatok. I zaczęłam wydzwaniać po miejscach, gdzie to można zrobić. Najwcześniejszy termin jaki udało mi się ustalić połowa maja. Zadzwoniła do Luxmedu - prywatna wizyta na drugi dzień - jedyne 300 zł. Wolałam zapłacić i żeby wiedzieć co dalej. Wynik był po 4 dniach - mało optymistyczny, bo zatoki całkowicie zatkane - szczerze mówiąc nie wiem jak ten mój tato oddycha. Z wynikami laryngolog przyjęła tatę bez zapisów i bez kolejki i dostał skierowanie do szpitala na operację FESS (udrażnianie zatok) No i dziś zasiadłam do komputera i telefonu, żeby znaleźć mu szpitale. Pierwszy telefon do szpitala termin - grudzień 2022 !!! No więc inne szpitale i najwcześniejszy termin to grudzień 2020 !!! Ludzie, na jakim my świecie żyjemy ??? Zadzwoniłam do prywatnej kliniki - zabiegi na NFZ na styczeń 2021, zapytałam o cenę zabiegu prywatnie - całkowity koszt z narkozą, zabiegiem i pobytem w szpitalu - 5.300,00 zł. Czy to jest naprawdę aż tak dużo, żeby NFZ robił problem z zapłaceniem za takie zabiegi ? Mój tato całe życie pracował, teraz z emerytury też potrącają mu na NFZ i co min. 3 lata ma się męczyć, żeby trafić do szpitala. To jest dla mnie kompletnie niezrozumiałe.
P.S. Moją mamę chwyciła rwa, od dwóch tygodni bierze leki i zastrzyki i wczoraj dostała skierowanie do neurologa. Najbliższy termin ? 30 kwietnia !!! W Luxmedzie na jutro za 139 zł.
czwartek, 1 lutego 2018
wtorek, 30 stycznia 2018
Nowa
Piątek, 26.01.2018, godz. 3.20. Telefon. Szwagier. To jest TEN telefon. Na piżamę zakładam dresy, bluzę, szybki buziak Mężowi. Zakładam buty, kurtkę, zaciągam kaptur na głowę. Wychodzę. Ok. 50 metrów od nas mieszka moja siostra. Wchodzę. Szwagier je, sistra rozmawia z zaspanym synkiem. W końcu schodzi. Wychodzą z domu o 4.00. Próbuję zasnąć - nie mogę, rozbudziłam się już. Antek się wierci, przekłada z boku, na bok. Nakrywam go kolejny raz kołdrą. Minęła piąta. Udaje mi się zdrzemnąć. Budzę się na dźwięk SMS. Od siostry. "Młoda urodziła się o 5.05, waży 3400 i mierzy 53 cm" Dzwoni budzik (?!) w Antka pokoju. Faktycznie, siostra zostawiła swój stary telefon u niego na parapecie. Delikatnie drapię go po plecach. Budzi się, siada na łóżku zdziwiony moją obecnością. "Pamiętasz jak się umawialiśmy, że jak mamusia pójdzie do szpitala, to ja będę z Tobą spała ? To właśnie dziś z Tobą spałam. Mamusia jest w szpitalu, a Ty masz siostrzyczkę" :)
P.S. A swoją drogą moja siostra jest stworzona do rodzenia dzieci. Pierwszy poród - dziecko na świecie po 5 godzinach od pierwszych skurczów i po 30 minutach na sali porodowej, drugi poród - dziecko na świecie po 4 godzinach od pierwszego skurczu i 20 minut od podłączenia do KTG na porodówce ;)
P.S. A swoją drogą moja siostra jest stworzona do rodzenia dzieci. Pierwszy poród - dziecko na świecie po 5 godzinach od pierwszych skurczów i po 30 minutach na sali porodowej, drugi poród - dziecko na świecie po 4 godzinach od pierwszego skurczu i 20 minut od podłączenia do KTG na porodówce ;)
środa, 20 grudnia 2017
Wyjazd
Za godzinę będziemy na lotnisku. Za 3 odlatuje nasz samolot do Warszawy, kolejny na wschód, a kolejny jeszcze dalej na wschód. Na miejsce dolecimy jutro o 16.15 tamtego czasu. Będzie egzotycznie bardzo :) Nigdy nie przypuszczałam, że tam będę, bo jakoś nie kojarzył mi się dobrze. Ale jest spontan. Miliony szczepionek, roztrząsanie różnych tematów, miesiąc przeleciał i wylatujemy. Nawet nie mamy wszystkich noclegów zarezerwowanych i w dużej mierze planu podróży. Co ma być - będzie. Na pewno od czwartku będę milionerką i to multi ;)
Wracamy w nocy z 3 na 4 stycznia - w przyszłym roku.
Bawcie się dobrze w te święta i Nowy Rok słusznie przywitajcie. Ja będę witać 2018 jakieś 6 godzin wcześniej :)
Wracamy w nocy z 3 na 4 stycznia - w przyszłym roku.
Bawcie się dobrze w te święta i Nowy Rok słusznie przywitajcie. Ja będę witać 2018 jakieś 6 godzin wcześniej :)
czwartek, 14 grudnia 2017
Dobrze mi
Dziś minął tydzień od ostatniego dnia w pracy i wiecie co ? Dobrze mi !!! Czas mam wypełniony umiarkowanie, ale nie mam miejsca na nudę. Nadrabiam zaległości w życiu, w domu, w firmach, w czytaniu. To była dobra decyzja :)
A teraz czas zacząć przygotowania do... Nie, nie do świąt, w tym roku nie mam żadnych świąt. Przygotowania do podróży :) Już za kilka dni :)
A teraz czas zacząć przygotowania do... Nie, nie do świąt, w tym roku nie mam żadnych świąt. Przygotowania do podróży :) Już za kilka dni :)
piątek, 8 grudnia 2017
Freelancer
Od dzisiaj jestem freelancerką. Formalnie co prawda od 1 stycznia, ale praktycznie od dzisiaj. Wczoraj, po blisko 14 latach (byłoby w lutym), byłam w biurze po raz ostatni. Jako pracownik oczywiście, na kawę może czasem wpadnę. Mimo, że w biurze cały czas trzymałam się dobrze, w drodze z pracy uroniłam kilka łez. Coś się skończyło ...
poniedziałek, 13 listopada 2017
Odliczanie
To była dobra decyzja, z każdym dniem bardziej się w tym utwierdzam. I odliczam:
48 dni do końca roku, do oficjalnego, formalnego końca mojej pracy;
24 dni dni do fizycznego końca pracy, z czego to tylko 18 dni roboczych (z czego i tak 6 dni mnie nie będzie);
I jeszcze 37 dni do wyjazdu ... ?!
48 dni do końca roku, do oficjalnego, formalnego końca mojej pracy;
24 dni dni do fizycznego końca pracy, z czego to tylko 18 dni roboczych (z czego i tak 6 dni mnie nie będzie);
I jeszcze 37 dni do wyjazdu ... ?!
wtorek, 3 października 2017
Czasem...
Czasem życie układa się nie po naszej myśli.
Czasem jest po górkę.
Czasem jedna kropla potrafi przelać kielich goryczy.
Czasem trzeba powiedzieć "nie"
Czasem trzeba pozostać w zgodzie z samym sobą.
Czasem trzeba zatrzasnąć drzwi, żeby zobaczyć za nimi horyzont możliwości.
Czasem trzeba powiedzieć "dość".
I być konsekwentnym w swoich działaniach.
Tylko wtedy można pozostać człowiekiem i mieć szacunek do siebie.
Trzeba wiedzieć co jest w życiu ważne...
Czasem jest po górkę.
Czasem jedna kropla potrafi przelać kielich goryczy.
Czasem trzeba powiedzieć "nie"
Czasem trzeba pozostać w zgodzie z samym sobą.
Czasem trzeba zatrzasnąć drzwi, żeby zobaczyć za nimi horyzont możliwości.
Czasem trzeba powiedzieć "dość".
I być konsekwentnym w swoich działaniach.
Tylko wtedy można pozostać człowiekiem i mieć szacunek do siebie.
Trzeba wiedzieć co jest w życiu ważne...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
