Wróciłam z dalekiej podróży. Panama. Spotkanie dwóch Ameryk.
Wczoraj miałam napisać pierwszego z serii posta na bloga podróżowego, ale nie dało się.
Po pierwsze Jet lag mnie dopadł (w Panamie przez pierwsze trzy dni też miałam - budziłam się o 4.00 i zero spania) i chodzę nieprzytomna, bo o 8.00 muszę być na nogach a w Panamie to środek nocy. A znowu wieczorem zasnąć nie mogę ...
Po drugie mój siostrzeniec tak się stęsknił, że chce spędzać ze mną cały czas.
Po trzecie, po 17 dniach urlopu trzeba poskładać w firmach wszystko do kupy ;)
Ale ogarnęłam się już na tyle, że w tym tygodniu na pewno coś napiszę ;)
No chyba, że nie będzie mi się chciało ;)
czwartek, 15 listopada 2018
środa, 17 października 2018
Październik miesiącem ...
W szkole zawsze było, że październik miesiącem oszczędzania, ale dla mnie w tym roku październik miesiącem jednego wielkiego szaleństwa.
Zaczęło się niewinnie pod koniec września, bo moja siostra obchodziła 40-stkę, potem duża impreza u nas dla znajomych - pożegnanie lata z pieczeniem ziemniaka. Potem znowu moja mama miała 70 urodziny, a że obecnie mieszka daleko od nas - ponad 500 km, to postanowiliśmy zrobić jej niespodziankę i pojechaliśmy na weekend całą paką: tato, ja z mężem i siostra z mężem i dzieciakami. Oczywiście poza tatą nocowaliśmy w hotelu, bo tam nie ma warunków na tyle ludzi, a i ciotka dawała się we znaki.
Wróciliśmy ze wschodu Polski, a już trzeba było się szykować na kolejne urodziny. - siostrzeniec kończył 4 lata, a że stworzenie rozumne i kojarzy kiedy jest jego święto, więc jedna impreza z większą ilością gości była w niedzielę, a druga wczoraj.
Jeszcze po drodze byliśmy na święcie karpia w Dolinie Baryczy, gdzie degustacja ryb okazała się być połączona z dużą imprezą z tańcami.
No a dodatkowo codzienna rehabilitacja.
Z innych tematów ? Tato sprzedał samochód, więc ogarnąć to musiałam, kupiliśmy kolejną nieruchomość inwestycyjną i trzeba było kredyt załatwiać, a z tym roboty na maxa, no i jeszcze wyjazd.
Za 9 dni wyjeżdżamy, tym razem na blisko 17 dni, a naszym celem Ameryka środkowa, ale na ten temat jeszcze będzie. Ten temat jeszcze słabo ogarnięty, bo prawie żadnych przygotowań jeszcze nie czyniłam (poza stwierdzeniem faktu, że przewodnik po tym kraju w Polsce jest praktycznie nieosiągalny, o przewodniku w języku polskim nie wspominając), bo przed wyjazdem muszę ogarnąć firmy.
Więc jak widzicie dla mnie październik jest miesiącem szybkiego tempa.
Jednie na Instagramie mam #miesiączinstagramem, więc codziennie coś wrzucam ;)
Zaczęło się niewinnie pod koniec września, bo moja siostra obchodziła 40-stkę, potem duża impreza u nas dla znajomych - pożegnanie lata z pieczeniem ziemniaka. Potem znowu moja mama miała 70 urodziny, a że obecnie mieszka daleko od nas - ponad 500 km, to postanowiliśmy zrobić jej niespodziankę i pojechaliśmy na weekend całą paką: tato, ja z mężem i siostra z mężem i dzieciakami. Oczywiście poza tatą nocowaliśmy w hotelu, bo tam nie ma warunków na tyle ludzi, a i ciotka dawała się we znaki.
Wróciliśmy ze wschodu Polski, a już trzeba było się szykować na kolejne urodziny. - siostrzeniec kończył 4 lata, a że stworzenie rozumne i kojarzy kiedy jest jego święto, więc jedna impreza z większą ilością gości była w niedzielę, a druga wczoraj.
Jeszcze po drodze byliśmy na święcie karpia w Dolinie Baryczy, gdzie degustacja ryb okazała się być połączona z dużą imprezą z tańcami.
No a dodatkowo codzienna rehabilitacja.
Z innych tematów ? Tato sprzedał samochód, więc ogarnąć to musiałam, kupiliśmy kolejną nieruchomość inwestycyjną i trzeba było kredyt załatwiać, a z tym roboty na maxa, no i jeszcze wyjazd.
Za 9 dni wyjeżdżamy, tym razem na blisko 17 dni, a naszym celem Ameryka środkowa, ale na ten temat jeszcze będzie. Ten temat jeszcze słabo ogarnięty, bo prawie żadnych przygotowań jeszcze nie czyniłam (poza stwierdzeniem faktu, że przewodnik po tym kraju w Polsce jest praktycznie nieosiągalny, o przewodniku w języku polskim nie wspominając), bo przed wyjazdem muszę ogarnąć firmy.
Więc jak widzicie dla mnie październik jest miesiącem szybkiego tempa.
Jednie na Instagramie mam #miesiączinstagramem, więc codziennie coś wrzucam ;)
środa, 10 października 2018
Krótko o filmie "Kler"
To nie będzie żadna recenzja.
Wczoraj obejrzeliśmy "Kler" Wojtka Smarzowskiego.
Jest to film z gatunku "każdy musi zobaczyć". Film mocny, z wyrazistymi postaciami, smutny, prawdziwy. Bez domysłów, bez niedopowiedzeń, esencja.
Fantastyczne kreacje aktorskie.
Tyle ode mnie.
Czytałam recenzje filmu, ale też czytałam kilka historii - księży, byłych księży, niedoszłych księży. Z ich słów wynika, że ten obraz nie jest przekłamany, wyolbrzymiony czy przesadzony.
Sama już trochę lat na tym świecie żyję, nie jedna słyszałam, nie jedno widziałam, bywałam bliżej kościoła, teraz jestem bardzo daleko, a właściwie nie mam z nim nic wspólnego. Znałam wielu księży - i takich z powołania, i takich co są w kościele dla kasy. I to nie małej kasy. Coś w tym jest, bo już moje prababcia mawiała, że "kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie".
Tylko gdzie w tym wszystkim jest Bóg ?
Kilka cytatów z filmu głęboko zapada w głowę, ale mnie szczególnie poruszył jeden: "Niby Kościół to wspólnota a jak przychodzi co do czego, to nie ma do kogo gęby otworzyć".
Film polecam !
Wczoraj obejrzeliśmy "Kler" Wojtka Smarzowskiego.
Jest to film z gatunku "każdy musi zobaczyć". Film mocny, z wyrazistymi postaciami, smutny, prawdziwy. Bez domysłów, bez niedopowiedzeń, esencja.
Fantastyczne kreacje aktorskie.
Tyle ode mnie.
Czytałam recenzje filmu, ale też czytałam kilka historii - księży, byłych księży, niedoszłych księży. Z ich słów wynika, że ten obraz nie jest przekłamany, wyolbrzymiony czy przesadzony.
Sama już trochę lat na tym świecie żyję, nie jedna słyszałam, nie jedno widziałam, bywałam bliżej kościoła, teraz jestem bardzo daleko, a właściwie nie mam z nim nic wspólnego. Znałam wielu księży - i takich z powołania, i takich co są w kościele dla kasy. I to nie małej kasy. Coś w tym jest, bo już moje prababcia mawiała, że "kto ma księdza w rodzie, tego bieda nie ubodzie".
Tylko gdzie w tym wszystkim jest Bóg ?
Kilka cytatów z filmu głęboko zapada w głowę, ale mnie szczególnie poruszył jeden: "Niby Kościół to wspólnota a jak przychodzi co do czego, to nie ma do kogo gęby otworzyć".
Film polecam !
wtorek, 25 września 2018
Urodziny
Moja mała siostrzyczka skończyła dziś 40 lat !!!
Przecież to nie możliwe ! Zawsze była moją małą siostrzyczką, a tu się taka stara zrobiła ;)
Różnie między nami bywało, nie zawsze byłyśmy blisko, ale zawsze mogłyśmy na siebie liczyć.
Teraz układa nam się bardzo dobrze, mieszkamy zaledwie 40 metrów od siebie i widzimy się codziennie lub prawie codziennie. A jak się nie widzimy to gadamy przez telefon. w sumie jest najbliższą mi osobą, której mogę powiedzieć wszystko i wiem, że nie wygada, nie oceni, nie wyśmieje.
Fajnie mieć siostrę :))
Przecież to nie możliwe ! Zawsze była moją małą siostrzyczką, a tu się taka stara zrobiła ;)
Różnie między nami bywało, nie zawsze byłyśmy blisko, ale zawsze mogłyśmy na siebie liczyć.
Teraz układa nam się bardzo dobrze, mieszkamy zaledwie 40 metrów od siebie i widzimy się codziennie lub prawie codziennie. A jak się nie widzimy to gadamy przez telefon. w sumie jest najbliższą mi osobą, której mogę powiedzieć wszystko i wiem, że nie wygada, nie oceni, nie wyśmieje.
Fajnie mieć siostrę :))
piątek, 14 września 2018
Najbradziej kocham...
Jak byłam dzieckiem miałam swoją ukochaną ciocię. Była to starsza siostra mojego taty, która się mną zajmowała, gdy byłam mała. Ciocia nie miała swoich dzieci. Dla mnie była moją najukochańszą ciocią już na zawsze, z tajemnic prędzej zwierzałam się jej niż mamie. Zresztą też byłam oczkiem w jej głowie, najukochańszą bratanicą wśród pozostałych dzieciaków rodzeństwa.
Gdy na świecie pojawił się mój Siostrzeniec i coraz pewniejsze stawało się to, że własnych dzieci mieć nie będę, postanowiłam być dla niego taką ciocią jaką miałam ja.
Nie przypuszczałam jednak, że stanie się to tak wcześnie i na taką skalę ;)
Niedawno młody ogłosił, że najbardziej to on kocha ciocię Elsę, a na rozczarowane "A ja?" swojej mamy odpowiedział: "No Ciebie też".
Gdy na świecie pojawił się mój Siostrzeniec i coraz pewniejsze stawało się to, że własnych dzieci mieć nie będę, postanowiłam być dla niego taką ciocią jaką miałam ja.
Nie przypuszczałam jednak, że stanie się to tak wcześnie i na taką skalę ;)
Niedawno młody ogłosił, że najbardziej to on kocha ciocię Elsę, a na rozczarowane "A ja?" swojej mamy odpowiedział: "No Ciebie też".
poniedziałek, 27 sierpnia 2018
Help me !
Wróciłam ze szpitala i mam się dobrze. Noga nawet nie boli, nie puchnie. Na razie leżę i odpoczywam, ale od jutra planuję pierwsze spacery. Ale... No właśnie. Rodzina... Mój Mąż wyjechał dziś służbowo na cały dzień, a ja poprosiłam mamę, żeby zrobiła mi śniadanie i obiad. I tu się zaczyna. Mama była już przed 9.00 i po śniadaniu zjawił się tato i siostra z małą i salon się u mnie w sypialni zrobił. A ja tylko śniadanie i obiad chciałam, a tu nawet chwili spokoju...
A jeszcze poprosiłam tatę, żeby kupił mi gazę jałową i plaster do zmiany opatrunku, to kupił mi 25 opakowań po 3 sztuki opatrunków jałowych !
Dobrze, że chociaż obiad poszli gotować do siostry, ale z obiadem przyjdą wszyscy...
Kocham moją rodzinę, ale są troszkę nadgorliwi...
A jeszcze poprosiłam tatę, żeby kupił mi gazę jałową i plaster do zmiany opatrunku, to kupił mi 25 opakowań po 3 sztuki opatrunków jałowych !
Dobrze, że chociaż obiad poszli gotować do siostry, ale z obiadem przyjdą wszyscy...
Kocham moją rodzinę, ale są troszkę nadgorliwi...
środa, 22 sierpnia 2018
The final countdown
Zaczęłam końcowe odliczanie.
Wszystkie badania zrobione, wyniki odebrane, dziś zamykam sprawy biznesowe, jutro domowe i pakowanie. Jutro po południu wyjeżdżamy do Głuchołaz. Do szpitala "Na dobre i na złe", gdzie mam zameldować w piątek o 7.30.
Mam nadzieję, ze wszystko przebiegnie bez komplikacji i w sobotę będę w domu.
Wszystkie badania zrobione, wyniki odebrane, dziś zamykam sprawy biznesowe, jutro domowe i pakowanie. Jutro po południu wyjeżdżamy do Głuchołaz. Do szpitala "Na dobre i na złe", gdzie mam zameldować w piątek o 7.30.
Mam nadzieję, ze wszystko przebiegnie bez komplikacji i w sobotę będę w domu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)